I'm Like This, poetry by Marian Dziwisz at Spillwords.com
Jarvik Joshi

I’m Like This

I’m Like This

written by: Marian Dziwisz

 

I’m like a street player
who plays to himself and the pigeons,
Sometimes they get hungry and sit on my head
Sometimes they’re hungry for my hand
when I’ve got a roll in them
And I don’t care if
if someone throws a penny into my hat.

No, I am not like Ignacy Fiut
– a writer, poet and professor.
Oh no, I do not envy him,
I even like him – for many years.
He breaks the world down into tiny pieces
No, I’m not saying that synthesis is lacking,
for the words are full of flesh
And the verses have a sweet and sour taste.

I am, like a florist
in the Market Square of Krakow,
Only – she sells flowers
I give poems away just like that,
like shaking hands
like a sincere smile – a picked flower
– a bouquet of lilies of the valley.

I do not publish my poems in volumes,
Because I know – dust will sit on them,
dirt and mildew – so I think.
I only give them to those whose thoughts they rhyme with.

This one will read them and leave them,
like wilted flowers in a garbage can
or like hanging pictures on the wall
– to the desk,
though not – paintings can count on a look,
the touch of a hand – when you start cleaning.

Tak Sobie

written by: Marian Dziwisz

 

Jestem jak uliczny grajek,
który sobie i gołębiom gra,
one niekiedy głodne na głowie siadają,
niekiedy garną się do rąk,
gdy w nich bułkę mam
i nie dbam o to czy
rzuci ktoś do czapki grosz.

Nie, nie jestem jak Ignacy Fiut
– pisarz, poeta i profesor.
O nie, nie zazdroszczę mu,
nawet go lubię – od wielu lat.
On tak na drobne, rozkłada świat
Nie, nie mówię, że syntezy brak,
bo przecież słowa są pełne ciała
a wersy mają słodko-kwaśny smak.

Ja jestem, jak kwiaciarka
na Rynku Krakowa,
tyle, że – ona sprzedaje kwiaty
ja wiersze rozdaje ot – tak,
jak się rękę podaje
jak szczery uśmiech – zerwany kwiat
– bukiecik konwalii.

Ja swoich wierszy w tomikach nie wydaję,
bo wiem – kurz na nich siądzie,
brud i pleśń – tak mi się zdaje.
Ja tylko je daruje, tym z czyją myślą zrymowane.

Ta/Ten je przeczyta i zostawi,
jak zwiędłe kwiaty na śmietniku
lub jak się wiesza obrazy na ścianie
– do biurka schowa,
chociaż nie – obrazy mogą liczyć na spojrzenie,
na dotyk dłoni – gdy zaczniesz sprzątanie.

Marian Dziwisz

Marian Dziwisz

Ur. 1 stycznia 1943 r. we wsi Michałowice koło Krakowa. Ukończył Szkołę Podstawową w Woli Zachariaszowskiej; Małe Seminarium Duchowne XX Misjonarzy w Krakowie (1961). Zdobył wykształcenie polonistyczne w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie (1966 aktualnie Uniwersytet Pedagogiczny) oraz stopień doktora nauk humanistycznych w dziedzinie filozofii (1980). Był redaktorem i sekretarzem redakcji: miesięcznika społeczno-kulturalnego „ZDANIE” i „PISMA LITERACKO-ARTYSTYCZNEGO” w Krakowie oraz „FORUM MYŚLI WOLNEJ”; adiunktem w Instytucie Kształcenia Nauczycieli ODN w Krakowie; nauczycielem XIX Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie; wykładowcą filozofii w uczelniach krakowskich i Studium Podyplomowym dla nauczycieli filozofii/etyki w Krakowskim Instytucie Rozwoju Edukacji. Współpracuje z Fundacją na Rzecz Różnorodności „Polistrefa”. Jest członkiem władz Stowarzyszenia „Kuźnica”. Debiutował wierszami na łamach „Nowej Wsi” (1978).
Marian Dziwisz

Latest posts by Marian Dziwisz (see all)